601 950 841 / 22 615 52 40 kontakt@tropemjakosci.pl

W zespole, gdzie panuje zaufanie i partnerstwo praca jest efektywna, poziom popełnianych błędów — niski, a ludzie czują się szczęśliwi. W organizacjach gospodarczych przekłada się to dodatkowo na sukces finansowy.

Nie jest więc prawdą — jak zdarza się niekiedy słyszeć — że radość z pracy jest luksusem, na który „dziś” nas nie stać. Jest wręcz przeciwnie, gdyż to brak tej radości generuje spore koszty i to zarówno emocjonalne jak i materialne. W zespole opartym na podejrzliwości i przemocy, miast współpracy mamy walkę, uprawiamy gry, niszczymy się wzajemnie i w rezultacie jesteśmy nieszczęśliwi, a nasze działanie przynosi rezultaty mierne lub wręcz destrukcyjne.

Pierwsze prawo grawitacji społecznej mówi, że ludzie mający do siebie zaufanie i działający z pobudek godnościowych lepiej realizują postawione im cele. Dlaczego więc szczęśliwe współdziałanie nie jest dziś tak powszechne, jak by na to zasługiwało? W moim przekonaniu głównym powodem jest opaczne wyobrażenie o mechanizmach motywacyjnych, a stąd i o roli lidera w zespole. Wszystkie bowiem szeroko stosowane „motywatory” spod znaku kija i marchewki (premie, prowizje, bonusy itp.) nieodmiennie prowadzą do sytuacji, którą nazywam grą wojenną pomiędzy silnym, który trzyma kij lub marchewkę, a słabym, wobec którego są te zabiegi stosowane. Zresztą różnica pomiędzy kijem i marchewką jest jedynie pozorna, gdyż uniknięcie kija działa jak marchewka, a pozbawienie marchewki — jak kij.

Zaganianie do pracy kijem lub marchewką powoduje też, że dla słabego pozyskanie marchewki lub uniknięcie kija staje się najważniejszym celem i to celem, który uświęca środki, gdyż kij i marchewka niejako automatycznie wyłączają wewnętrzną motywację do działania. Uczeń który uczy się dla stopnia, a nie dla pozyskania wiedzy, swoją pomysłowość koncentruje na ściąganiu. Sprzedawca sklepowy, którego premia zależy od średniej wartości transakcji, zapisuje po dwóch klientów na jednym paragonie. Brytyjskie szpitale premiowane za skrócenie czasu oczekiwania pacjenta wprowadzają stanowisko pielęgniarki pierwszego kontaktu tylko po to, aby móc odnotować, że pacjent otrzymał „pierwszą interwencję medyczną” już w godzinę po zarejestrowaniu. Naukowcy rozliczający granty badawcze nie tylko dopuszczają się plagiatów, ale wręcz fałszują pomiary lub przedstawiają naukowo nieuzasadnione analizy. Nota bene jest to zjawisko tak powszechne, że na szczeblu unijnych powstało specjalne biuro zajmujące się wyłącznie oszustwami w nauce.

A wszystkie te problemy mają w rzeczywistości swoje źródło w samosprawdzającym się założeniu, że „ludzie” są z reguły leniwi i nieuczciwi, a więc że do pracy należy ich zaganiać, jeżeli już nie kijem, to przynajmniej marchewką. My oczywiście jesteśmy inni, ale ludzie niestety tacy właśnie są…

Więcej o książce „Doktryna Jakości” oraz informację gdzie można ją dostać znajdziesz na stronie Można Inaczej.

Dla osób, które wezmą udział w naszej konferencji „Przez Dialog ku Jakości” przygotowaliśmy wersję książki w twardej oprawie podpisaną przez prof. Bliklego (w cenie udziału w wydarzeniu).